Wiatr, chłód, deszcz i „ceremonia w plenerze” rzadko idą ze sobą w parze. Przysięga pod drzewem w Dworku Separowo była jednak Agi marzeniem. I choć od rana niemal każdy namawiał ją na zmianę planów, pozostała nieugięta, a i ja mocno jej w tym wtórowałem. Wierzyłem bowiem, że jeśli gdzieś, kiedyś — podczas swoich licznych podróży — w Szkocji, Irlandii czy na Islandii poczuje podobny wiatr, chłód i deszcz, przypomni sobie to popołudnie i uzna, że było warto.

I chyba było, bo właśnie to zdradzał jej uśmiech. A i ja do dziś jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem być świadkiem tego spełnianego marzenia.

No i zobaczcie, jak łaskawie potraktowała nas pogoda w trakcie naszej kilkunastominutowej sesji.

Next
Next

Sesja ślubna w Pałacu Osowa Sień